Make your own free website on Tripod.com

Ven. Lhundrub Jinpa
Lhundrub.Jinpa@vajraguru.com

Zbigniew Modrzejewski, born in Poland in 1964, ordained ( according to spiritual guidance of Ven. Lama Zopa Rinpoche, with direct encouragement and blessings of Ven. Khensur Denma Locho Rinpoche ) by Ven. Geshe Sopa as getsul (novice) Lhundrub Jinpa in the Gelug tradition of Lama Tsong Khapa on the 26th of November 2000, year of the Iron Dragon at Kopan monastery in Kathmandu, Nepal. From the bottom of my heart I pay homage to my Enlightened Lamas, I fully prostrate to Them with my body, speech and mind.



"Chrystus i Budda" Ks. Alfons Józef Skowronek

Ks. Alfons Józef Skowronek jest emerytowanym profesorem teologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, kieruje Katedrą Filozofii w Wyższej Szkole Studiów Międzynarodowych w Łodzi.




"Tradycyjne szarfy zostały ofiarowane, a bukiety kwiatów odłożone na pobliski stolik. Dalaj Lama długo spoglądał na Osel’a i delikatnie wziął go na ręce. Twarz dziecka zmieniła się w wyraz kompletnego zachwytu. Ześlizgnął się na podłogę i podbiegł do stolika, gdzie spośród stosu kwiatów wygrzebał białą różę. Wrócił do Dalaj Lamy i delikatnie dotknął kwiatem jego policzka. Dalaj Lama roześmiał się, zadowolony. Wszyscy byli zdumieni. Nikt przecież nie powiedział Osel'owi, że biały kwiat miał być darem od niego dla Dalaj Lamy! Dalaj Lama spojrzał na Marię i powiedział, że Osel z wiekiem będzie dawał dalsze dowody swojej prawdziwej tożsamości."

z angielskiego tłumaczyła
Urszula Chłopicka dolkarmaja@interia.pl
http://buddyzmlub.w.interia.pl





www.aryatara.de




Lama Tenzin Osel Rinpocze w Polsce
WWW.LTORP.PRV.PL


Lama Yeshe: "Historically, Dharma never went from one culture to another without changing its external form. Internally, of course, the Dharma never changes; the essence of the Buddhadharma remains pure. But you can’t make Germans or Americans eat tsampa; their stomachs aren’t made for it. They don’t need these external things. From Western society’s point of view, people wearing robes are considered bad human beings, an insult to the rest of society. We should be practical. I am not against your wearing robes. I wear them myself. I’d be sick if I had a negative attitude to what I wear every day. Well, I’m not sick; I’m happy with my robes. But what I’m saying is that when you are in your own country, working with and relating to people in regular society, I think it’s stubborn to insist on wearing robes when people are putting you down and calling you a bad human being. Then they criticize Buddhism: "Buddhism produces bad human beings". That’s what they’re going to say, isn’t it? They’ll say: "Buddhism creates hippies", because they think monks and nuns are not responsible citizens, are socially unacceptable. Then Lord Buddha gets a bad reputation; do you want to give Lord Buddha a bad reputation? When Buddhism went from India to Tibet, the monks’ robes changed completely; there’s nothing Indian left. The same thing happened when Buddhism went to China and Japan, Korea and Vietnam. Of course, there are some similarities, but basically they are different. Why are they different? You cannot say their Dharma is bad Dharma. You cannot say that Tibetan Dharma is better, that it is better to wear Tibetan robes. That would just be an ego trip. Because climates and cultures vary, people compromise and come up with something that suits their environment. Let’s agree that we need to consider making some changes in the robes and that slowly, slowly we’ll check out how to do that. When you are here in Dharamsala, you can wear exactly the same robes as Tibetans wear; Tibetan people will be very happy. But you are not Tibetan; don’t think you are Tibetan. You’re going to spend most of your life in the West, in your own country. Therefore, think about it. For example, the shem-thab. Thai monks don’t wear those as do we Tibetans; they don’t wear zens, either, so what’s the big deal? The most important thing is that the robes you wear should signify, or identify, you as a monk or nun. Ultimately, of course, robes don’t mean anything. We should experiment!"




BIOGRAFIA
Lamy Tsongkhapy
tłumaczyła Marta Trojanowska




Ambasador Zhou Xiaopei
Ambasada Chińskiej Republiki Ludowej
UL. Bonifraterska 1
00-203 Warszawa

Szanowny Panie Ambasadorze Zhou Xiaopei,

17 maja 1995 roku funkcjonariusze rządu Chińskiej Republiki Ludowej bezprawnie uwięzili i uprowadzili z Tybetu sześcioletniego Genduna Czokji Nimę, XI-stego Panczena Lamę Tybetu i jego najbliższych krewnych. Od tej pory nikt ich nie widział ani nie rozmawiał z nimi, choć zabiegali o to przedstawiciele Organizacji Narodów Zjednoczonych, Międzynarodowego Czerwonego Krzyża oraz wielu rządów i parlamentów z całego świata. Gendun Czokji Nima i jego krewni uznawani są dziś za osoby zaginione i nie ma nawet pewności, czy jeszcze żyją. Ponieważ Pański rząd uparcie odmawia uwolnienia tych ludzi i nie pozwala na kontakt z nimi niezależnym obserwatorom, zwracam się do Pana z prośbą o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:

  • Jak czuje się Gendun Czokji Nima ?

  • Gdzie przebywa?

  • Jakie są podstawy prawne jego uwięzienia?

  • Czy Gendun Czokji Nima może swobodnie kontaktować się z niezależnym adwokatem?

  • Czy Gendun Czokji Nima został formalnie oskarżony o popełnienie jakiegoś przestępstwa? Jeśli tak, jakiego? Jakie dowody świadczą o jego winie? Kiedy zostanie postawiony przed sądem?

  • Jeśli Gendun Czokji Nima nie jest oskarżony o popełnienie żadnego przestępstwa, kiedy Pański rząd zwróci mu wolność?

  • Kiedy będziemy mogli zobaczyć i usłyszeć Genduna Czokji Nimę?


Z poważaniem,






tłumaczyła Marta Trojanowska

"Ten projekt jest rezultatem wielkiej odwagi i determinacji. Pochwalam go z głębi serca. Ślę modlitwy i życzenia, aby mógł ujrzeć światło dzienne dla pożytku i rozkwitu Buddadarmy oraz dla dobra wszystkich czujących istot. Wierzę, że się uda. Chciałbym wyrazić swój szacunek i podziękować tym wszystkim, którzy związali się z organizacją i realizowaniem tego projektu."
-- J.Ś. XIV-sty Dalaj Lama Tybetu



Witaj! Mam na imię Zbyszek i jestem mnichem buddyjskim w tybetańskiej tradycji Lamy Tsongkhapy. Studiuję i praktykuję Buddyzm od 12 lat pod kierunkiem moich Oświeconych Lamów. Jeżeli interesujesz się medytacją, reinkarnacją, lubisz książki Dalaj Lamy, Anthony de Mello, Paulo Coelho, filmy z serii MATRIX, albo masz pytania dotyczące Buddyzmu,
to napisz do mnie: zbyszek@australia.edu


"Nigdy nie jesteś tak przepełniony swym Ja, jak wtedy gdy cierpisz. Nigdy nie jesteś tak skoncentrowany na sobie, jak wtedy gdy jesteś przygnębiony. Niegdy nie jesteś bliższy zapomnienia siebie, jak wówczas gdy jesteś szczęśliwy. Szczęście uwalnia cię od Ja. Zauważ, jak świadomy jesteś swego zęba, gdy cie boli. Kiedy ten ból ustąpi, nie uświadamiasz sobie nawet, iż twój ząb istnieje. Przyjemne doświadczenia dodają życiu uroku. Doświadczenia bolesne tego nie zapewniają. Jednak doświadczenia przyjemne, choć dodają uroku, same w sobie nie mogą prowadzić do rozwoju. Do rozwoju wiodą bolesne doświadczenia. Cierpienie jest znakiem braku kontaktu z prawdą. Cierpienie dane jest ci po to, abyś otworzył oczy na Prawdę, żebyś mógł zrozumieć, że gdzieś jest fałsz, tak samo jak ból fizyczny mówi o chorobie. Aby zdobyć szczęscie, nie potrzebujesz niczego robić, bo szczęścia zdobyć nie można. Czy ktoś wie dlaczego? Ponieważ już je mamy. Jakże można zdobyć coś, co już się posiada?"

-- Anthony de Mello Przebudzenie




- Moje serce obawia się cierpień - powiedział młodzieniec do Alchemika pewnej nocy, gdy oglądali bezksiężycowe niebo.

- Powiedz mu, że strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie. I że żadne serce nie cierpiało nigdy, gdy sięgało po swoje marzenia, bo każda chwila poszukiwań jest chwilą spotkania z Bogiem i z Wiecznością.

- Każda chwila poszukiwań jest chwilą spotkania - rzekł młodzieniec do swego serca. Kiedy szukałem skarbu, wszystkie dni były jasne, bo wiedziałem, że każda godzina stanowi cząstkę marzenia o odkryciu go. Kiedy szukałem skarbu, to po drodze spotkałem to, czego nigdy nie mógłbym odkryć, gdybym nie miał odwagi sięgnąć po rzeczy niemożliwe dla zwykłego pasterza. Jego serce ucichło na całe popołudnie. Tej nocy spał spokojnie. A kiedy obudził się rankiem serce zaczęło mu opowiadać o Duszy Świata. Powiedziało mu, że człowiek szczęśliwy to ten, kto nosi w sobie Boga. I że szczęście można znaleźć nawet w najmniejszym ziarenku pustynnego piasku - zupełnie tak, jak mówił Alchemik. Bo ziarenko piasku jest chwilą Stworzenia, a Wszechświat poświęcił całe miliony lat, by mogło istnieć.

- Każdy człowiek na kuli ziemskiej ma skarb, który gdzieś na niego czeka - powiedziało mu serce. - My, serca, rzadko o tym mówimy, bo ludzie nie chcą już odnajdywać skarbów. Mówimy o tym jedynie dzieciom. A resztę pozostawiamy życiu, by poprowadziło każdego śladem jego przeznaczenia. Niestety, mało kto podąża wyznaczoną mu drogą, która jest szlakiem do jego Własnej Legendy i do spełnienia. Większości świat jawi się jako groźba i pewnie z tej przyczyny ten świat staje się w końcu dla nich prawdziwym zagrożeniem. A wtedy my, serca, mówimy coraz ciszej i ciszej, choć nie milkniemy nigdy na dobre. I zaklinamy na wszystkie świętości, aby nie usłyszano naszych słów. Bo nie chcemy, aby ludzie cierpieli, że nie poszli drogą, jaką im wskazywaliśmy.

- Dlaczego serca nie mówią ludziom, że powinni podążać śladem własnych marzeń? - spytał młodzieniec Alchemika.

- Ponieważ wówczas serca cierpiałyby najbardziej. A serca nie lubią cierpieć.

Od owego dnia młodzieniec słuchał głosu swego serca. Prosił, by nigdy go nie opuściło. Prosił, by ściskało się w jego piersi, by biło na alarm, gdyby czasem zdarzyło mu się zaniechać swych marzeń. I przysiągł być zawsze ostrożnym, kiedy usłyszy bicie na alarm. Tej nocy rozmawiał długo z Alchemikiem. I Alchemik zrozumiał, że serce młodzieńca powróciło do Duszy

- Cóż mam teraz począć?

- Idź dalej w stronę piramid - odparł Alchemik. - I uważaj na znaki. Twoje serce potrafi już dziś wskazać ci skarb.

- A więc to jest to, czego dotąd nie wiedziałem?

- Nie - powiedział Alchemik. - Oto czego brakuje twojej wiedzy: Zanim marzenie się spełni, Dusza Świata pragnie poddać próbie to wszystko, czego nauczyłeś się w drodze. Jeśli tak czyni, to nie powoduje nią złośliwość, ale chęć, byś zgłębił nauki, których doświadczasz idąc tropem marzeń. I wtedy właśnie większość ludzi wycofuje się. W języku pustyni to tak, jak umrzeć z pragnienia w chwili, gdy na widnokręgu widać już palmy oazy.

Podróż zaczyna się nieodmiennie Szczęściem Początkującego, a kończy Próbą Zdobywcy. Młodzieniec przypomniał sobie wtedy stare przysłowie z jego kraju o tym, że najciemniej jest tuż przed wschodem słońca.

-- Paulo Coelho Alchemik